![]() ![]() ![]() |
| akson.org > Artykuł | Wyszukiwarka: |
Login: Hasło: | Artykuł Opowieści Bajki w kapeluszach. Źródło: Danuta Kłopocka - Dawno, dawno temu.. - Jak dawno temu? - Bardzo dawno temu... - Tak bardzo dawno temu, że było to w czasach, kiedy byłaś mała?
- Myślałaś, że bajki mieszkają w szafach? To musiałaś być dużo mniejsza ode mnie. - Chyba tak. Mama znowu się uśmiechnęła - Ale to nie były takie zwyczajne szafy. Były naprawdę duże. Na nich kwitł cały ogród kwiatów. Takich drewnianych. Babcia zawsze wycierała je starannie z kurzu. To widziałam wiele razy, a nigdy nie widziałam, żeby ktoś otwierał szafy i coś do nich chował. Dziadek mówił, ze takie same kwiaty Bajki miały na kapeluszach. To były piękne Bajki i miały piękne kapelusze. Każda z nich miała kapelusz innego koloru. I opowiadała inną historię. - Bajki w kapeluszach? - Tak. Kapelusze miały bardzo duże, i gdyby się im dokładnie przyjrzeć, można było oprócz kwiatów zobaczyć na nich wszystko to, o czym Bajka miała opowiadać. - Naprawdę? - Tak. - A dalej? Co było dalej? To znaczy co było dalej z tymi Bajkami? Jakie miały suknie, co mówiły... - Nie wiem. - Mama uśmiechnęła się po raz trzeci. - Jak to nie wiesz? - Chłopiec aż usiadł na łóżku. - Nie wiem. Zanim Dziadek skończył opisywać kapelusz Bajki, która przyleciała do niego, ja usypiałam... Nigdy nie usłyszałam, jak były ubrane. Ale wiem na pewno, że suknie też miały piękne. Tak samo jak kapelusze. - To co teraz będzie? Ja przecież nie śpię ! Musisz opowiedzieć mi chociaż o jednej Bajce ! - Rzeczywiście. Nie śpisz. Więc się połóż i poczekaj chwileczkę. Zobaczymy, która Bajka przyleci dzisiaj. Tylko leż bardzo cichutko. Przyleci, gdy będzie myślała, że właśnie usnąłeś... Opowieść Bajki w zielonym kapeluszu
-Szybko kolego, wskakuj i uciekamy! Zanim jelenie stratują całą polanę! Tego było już za wiele jak na mężne serce białego zajączka. Dziury, głosu i tajemniczych jeleni przestraszył się znacznie bardziej niż tego, co się działo na górze. Zamknął oczy i przytulił się do ściany. Po chwili poczuł jak ktoś łapie go za futerko i pociąga w stronę dziury. Zanim zrozumiał, co się dzieje, znalazł się w długim i wąskim korytarzu. Jeszcze chwila i zobaczył nad sobą światło. -No, kolego-usłyszał znowu-szybko do góry! Wdrapać się do góry nie było wcale tak łatwo, ale Wąsik zaczął łapkami szybko poszerzać wyjście i nawet nie zauważył, kiedy znalazł się w zaroślach niedaleko polany, na którą prowadziło wyjście z jego własnej norki. Obok niego stał kret. -Zdążyliśmy - powiedział - szkoda tylko, że takie ładne mieszkania mamy zniszczone. Wąsik niepewnie poruszał wąsikami. Nie bał się już, ale zupełnie nie rozumiał, co się stało? -Bardzo Ci dziękuję, ale... -Ale, co? -Ale kim Ty właściwie jesteś? - nieśmiało zapytał zajączek. -Jak to kim? - roześmiał się kret - Jestem kretem. Mieszkaliśmy obok siebie. Zepsułeś mi nawet dwa pokoje, gdy poszerzałeś spiżarnię. -Jesteś cały czarny, jakoś inaczej patrzysz i masz bardzo dziwne łapki -zauważył Wąsik. -Nie mam dziwnych łapek! – oburzył się kret - -mam bardzo dobre łapki! Mogę nimi kopać tak szybko jak tylko zechcę! Mam krecie łapki - dodał. - Naprawdę nie widziałeś nigdy kreta? No właśnie - przypomniał sobie kret - Dlaczego nigdy nie wychodziłeś na łąkę? Przecież mogłeś patrzeć na co tylko zechcesz? Gdybyś wiedział, że do naszego lasu wprowadziło się stado jeleni, byłbyś ostrożniejszy. Wąsikowi zrobiło się przykro z powodu łapek kreta. Nie chciał go urazić, a naprawdę uważał, że są dziwne. Musiało być mu bardzo niewygodnie skakać po łące. -To z powodu mojego futerka. - wyznał. -Jest białe. I moich oczu. Są czerwone. I noska . Jest różowy. - dodał ze wstydem. Wtedy zauważył, że jego wybawca również ma różowy nosek. -Czy to coś bardzo złego? - zapytał kret - Co innego widzisz? Albo nie możesz wąchać? I co to znaczy „białe futerko”? Zajączek przyjrzał się uważnie nowemu koledze. Wtedy zauważył, że kret nic nie widzi! Zrobiło mu się jeszcze bardziej przykro. Bardzo chciał wytłumaczyć, dlaczego nie lubił swojego futerka. Nie wiedział jednak jak opisać kolory komuś, kto ich nigdy nie widział! I wtedy poczuł, że tak naprawdę to nie ma żadnego znaczenia, że nie był szary jak jego bracia. -Nieważne - powiedział - za to Twoje futerko jest bardzo piękne. Takie, takie...aksamitne. I nosek też masz aksamitny - dodał. -Aksamitny? - zapytał kret - - nigdy nie słyszałem tego słowa. Ale bardzo mi się podoba. Po chwili zapytał: -Jak myślisz, czy takie ładne słowo nadaje się na imię? Bo ja nigdy jeszcze nie miałem imienia… -Oczywiście - ucieszył się zajączek. - Jeżeli nie masz imienia, to jest to doskonałe słowo na imię. Aksamitny nosek. - Wąsik chciał jeszcze zapytać, dlaczego kret nie miał do tej pory imienia, ale poczuł się bardzo dumny . Nigdy jeszcze nie wymyślił dla nikogo imienia! Wąsik poczuł, że bardzo lubi kreta Aksamitnego Noska. Więc zamiast o imię zapytał; -Czy chcesz być moim przyjacielem? Bo ja nigdy nie miałem jeszcze przyjaciela... Kret nic nie odpowiedział. Zwrócił pyszczek w stronę zajączka, i dotknął swoją „dziwną” łapką z długimi pazurkami łapki zajączka. Stali tak przez chwilę. Obydwaj czuli, że to bardzo ważna chwila. Potem uśmiechnęli się i ruszyli szukać polany, pod którą można będzie zbudować nowy dom. Czekało ich naprawdę dużo pracy. I bardzo im się podobało to, że tym razem będą pracować wspólnie. Opowieść bajki w błękitnym kapeluszu Mała wróżka Kasia usiadła na kamieniu. Była tak zmartwiona, że nie zauważyła skorupy dużego ślimaka, który spał obok. Co więcej, wzięła ją chyba za drugi kamień, gdyż oparła się o nią i rozpłakała. Ślimak ostrożnie wysuną jeden róg. Po chwili drugi. Dopiero gdy wysunął całą głowę, Kasia zauważyła go. To był stary Mateusz, dobry znajomy Kasi. Gdy poznała go, rozpłakała się jeszcze bardziej. Coś się musiało stać-pomyślał ślimak Mateusz. Małe wróżki często płakały, gdy przestraszyły się czegoś, lub poplamiły sukienkę. Ale wystarczyło popatrzeć na ich oczy, by wiedzieć czy stało im się coś naprawdę złego. Teraz oczy Kasi nie były błękitne, nie były nawet granatowe, wyglądały jak jezioro po burzy, o zmierzchu Powrót do listy kategorii | |
| Copyright 2002-2003 akson.org. Wszelkie prawa zastrzeżone. |