akson.org > ArtykułWyszukiwarka:  


Login:

Hasło:


- Artykuły
- Forum
- Czat
- Newsletter

Artykuł

Czasami wszystko wymyka się spod naszej kontroli
Źródło: IRSA

  

W tym przekazie zawarte są przeprosiny, skierowane do każdego, kto być może o coś prosił i wciąż na to czeka. Przeżyliśmy tutaj, w IRSA, ciężką zimę. Na początku stycznia upadłem podczas jazdy na nartach i skończyło się to złamaniem kości biodrowej. Dwa tygodnie później, gdy nastąpił kolejny atak mrozu, pękły rury wodociągowe, co sprawiło że na biurowej podłodze stała woda na cal wysokości. Wszystkie pudła i materiały,  które znajdowały się na podłodze, uległy całkowitemu zniszczeniu albo zostały uszkodzone. W następnych tygodniach byliśmy kilka razy pozbawieni możliwości działania - nie mogliśmy dotrzeć do biura z powodu gradobicia, które okazywało się tak silne, że trzeba było zamykać biura rządu federalnego.

 

Podczas gdy my pozostawaliśmy właściwie unieruchomieni, wciąż nadchodziła pocieszająca dla nas korespondencja z informacjami o nowych akcesach i darowiznach. Nie zniechęcajcie się, mimo że dotąd nie otrzymaliście odpowiedzi. Wydobywamy się z opresji. Bądźcie dla nas wyrozumiali,  bo przecież usiłujemy ponownie nad wszystkim zapanować. Niech sobie świstak myśli, co chce, im wcześniej zrobi się cieplej, tym lepiej!

 

Gdy przyroda daje się w ten sposób we znaki, przypomina nam ona o tym, że z kataklizmami nie możemy się uporać, tak jak nie potrafimy zwalczyć RS. Przez pewien czas złości nas to,  ale w końcu musimy pogodzić się ze stratami i poszukać sposobów na to, by móc żyć dalej.

 

Jako że jestem człowiekiem aktywnym, źle znoszę ograniczenia, które mi narzuca moje przejściowe kalectwo. Mózg pracuje pełną parą, a ciało dopiero odzyskuje sprawność.

 

Tak jak w zmaganiach z RS, nie mogę się doczekać ustąpienia bólu. Nie inaczej niż we wczesnej fazie walki z RS, zostałem unieruchomiony. Wkrótce jednak pojąłem, że mogę się przemieszczać na wózku inwalidzkim albo o kulach. Początkowo odbywało się to powoli, ale teraz nabieram szybkości i jestem coraz bardziej wytrwały. Przyniosła mi ta sytuacja nawet pewne korzyści nie do pogardzenia, a mianowicie serdeczność i otuchę tych, którzy się mną opiekują.

 

Podobnie jak w zmaganiach z RS, musiałem się nauczyć prosić o pomoc. Nieporządek, który zapanował w naszym biurze, działał deprymująco. W pierwszej chwili mieliśmy wrażenie,  że nigdy się z tego nie wydobędziemy. Przytłoczyło nas to, poczuliśmy się bezradni i bez nadziei na cokolwiek. Ponieważ nie mieliśmy możliwości działania i nie byliśmy w stanie robić wszystkiego, co należało robić w IRSA, przeżywaliśmy niepokój i frustrację, ale - tak jak w obliczu RS - niebawem przypomnieliśmy sobie, że trzeba zadbać o to, co naprawdę ważne, a więc o ciepło i bezpieczeństwo, i że trzeba uznać, iż robimy tyle, ile możemy.

 

Mam nadzieję, że przeczytacie ten list w cieple, czując się bezpiecznie i ciesząc się wszystkim, co dobre w waszym życiu.

Przedruk z "IRSA Newsletter", wiosna 1994

art. umieszczony za zgodą IRSA;

tłumaczenie w ramach programu

"Choroby rzadkie bez tajemnic" 



Powrót do listy kategorii

  Copyright 2002-2003 akson.org. Wszelkie prawa zastrzeżone.