![]() ![]() ![]() |
| akson.org > Artykuł | Wyszukiwarka: |
Login: Hasło: | Artykuł W czym widzę szansę na podmiotowe bytowanie osób niepełnosprawnych? Źródło: Kamila Mironowska „ Nie ważne, czy obsługujemy komputer, czy hodujemy jamniki, czy podlewamy storczyki. Ważne jest, czy kochamy, czy nie.” Jan Twardowski Samo pojęcie osoby nie w pełni sprawnej zawiera masę podziałów, kategorii i etykietowanie. Inaczej wyglądają problemy dzieci a inaczej osób dorosłych, zakwalifikowanych do tej grupy. Dlatego też bardzo szczegółowe analizowanie np. stopnia upośledzenia i konsekwencji z tego wypływających, byłoby zbyt obszernym terenem zawierającym w sobie jeszcze masę innych aspektów do rozważenia. Będę odwoływała się do praw i sytuacji osób „zdrowych” - jest to podstawa przy założeniu, że każdy człowiek jest pełnoprawnym członkiem społeczeństwa. Zacznę od tego czym jest podmiotowość. Sposoby ujmowania jej są złożone i kontrowersyjne. W ujęciu humanistycznym podkreśla się rolę „zintegrowanego człowieka jako źródło wszelkich działań i zachowań ” (Giroux, McLaren - Witkowski 1990). Zaś od strony pedagogiki i psychologii o podmiotowości mówimy gdy człowiek staje się „kimś”, ma określoną „tożsamość”, która go wyróżnia od innych, a jego własna działalność zależy w znacznym stopniu od niego samego (Tomaszewski, 1985). Podmiotowość wyodrębnia więc jednostkę z tłumu, nadaje jej ważność jako niepowtarzalnej. Tożsamość jest właściwa określonemu człowiekowi, do niego przynależy i jego tworzy. Niewątpliwie staje się faktem rzecz, że człowiek pozbawiony pewnych cech pozwalających mu samodzielnie żyć w społeczeństwie ma prawo i zasługuje na poważne i odpowiedzialne traktowanie, ze strony władz jak i członków społeczeństwa. Pojawia się tu sprawa wielkiej wagi jaką jest człowieczeństwo. Czy osobie np. obciążonej genetycznie, czy przykutej do wózka czegoś z tego człowieczeństwa brakuje? Czy inne postrzeganie rzeczywistości np. świata czy ludzi, utrudniające a czasami uniemożliwiające (jak w przypadkach dzieci z autyzmem) decydują o wartości tego człowieka? A jednak zbyt pochopne opinie każdego dnia stają się narzędziem obdzierającym człowieka „INNEGO” z godności pogłębiając izolację i wycofywanie się ze świata ludzi „zdrowych”. Sądzę, że na taką postawę szarego człowieka wpływa kilka czynników. Pomijam kwestie podstawowych norm moralnych, prospołecznych, wyniesionych z domu, ale rzecz bardzo ważną - uświadomienie społeczeństwa, na czym owa niepełnosprawność polega, z czym się to „je”, czy Ci ludzie czują, kochają, jakiej pomocy od nas osób zdrowych oczekują a czego nie chcą. Dlaczego typowe współczucie, a często litość jeszcze bardziej osłabia i przygnębia ich w i tak niełatwym już życiu. Czy świętem musi być wejście matki z dzieckiem niepełnosprawnym do lekarza bez kolejki, często związane z upokorzeniem i wilczym spojrzeniem? Pytania się piętrzą, a świadomość społeczna w tej kwestii dopiero się rodzi, a może już stanęła na starcie....? Mam taką nadzieję. Zatem jedną z szans na podmiotowe bytowanie osób o różnych niepełnosprawnościach jest świadomość społeczna. Jest ona podstawą, punktem wyjścia do wszelkiej działalności na rzecz integracji społeczeństwa a także w istotny sposób wpływa na rozwój „ego” osób niepełnosprawnych. Na podmiotowość każdego człowieka wpływają: · czynniki wewnętrzne, osobnicze · czynniki zewnętrzne W zależności od stopnia upośledzenia, rodzaju niepełnosprawności na wewnętrzne uwarunkowanie stosunkowo niewielki wpływ mają rodzice, wychowawcy, terapeuci i inni, zaś warunki zewnętrzne osoby te współtworzą i kreują. Według M.Nowickiej-Kozioł podmiotowość jest prawem i możliwością człowieka do podjęcia się świadomego wyboru „siebie”, wyboru w serwowanym przez świat polu możliwości. W odniesieniu do osób obarczonych dodatkowym bagażem życiowym, należy zauważyć, że świadomość bycia, kształtowania własnego „ego” jest bardzo ważna, od skrajnie podstawowej do szeroko pojmowanej. Min. w zależności od tego, zakres podmiotowego istnienia będzie bardzo rozległy. U osób mniej dotkniętych upośledzeniem, punktem wyjścia będzie samorealizacja w pracy zawodowej, możliwość założenia rodziny a w przypadku osób głęboko upośledzonych, będzie być może życie w godziwych warunkach wśród kochających je osób. Nie ma co snuć utopijnych wizji, duża część osób niepełnosprawnych w sędziwym wieku cierpi na najgorszą z chorób - osamotnienie, które może nie wynika tylko z braku odpowiednich placówek, odrzucenia przez bliskich, braku fachowego podejścia do tej osoby, ale niekiedy z nieprzystosowania tego człowieka do życia w innym środowisku poza domem, nieumiejętnością nawiązywania kontaktów a i nie ukrywając czysto konsumpcyjnym, egocentrycznym nastawieniem do świata. Należy zwrócić uwagę, że od pierwszych chwil życia kształtują się szanse na podmiotowe bycie człowieka. Dom rodzinny jest kolebką, podstawowym zaopatrzeniem w to z czym osoba ruszy w świat i dorosłe życie. Także w przypadku osób rokujących mniejszy sukces - na starcie życia tak ogromne znaczenie ma rodzina.
W obliczu świadomości, że długo oczekiwana pociecha, z którą każdy członek rodziny wiązał jakieś plany, może nawet tkwiące jeszcze w podświadomości nadzieje, okaże się dzieckiem niepełnosprawnym - wali się cały świat. Lęk i rozpacz rodzica przeplata się z wrogością skierowaną na zewnątrz jak i wobec siebie. Nieodzownie towarzyszy tym uczuciom różna postać miłości, bardzo trudnej -„jesteś przecież mój” - będąca wyrazem stosunku do dziecka. Przeplata się też płomyk nadziei, że będzie lepiej, podsycany raz nieśmiało ze strachem, aby nie zgasł - innym razem płonie jak pochodnia i staje się motorem do dalszej pracy i walki o dziecko. Burzliwy czas przystosowania się do sytuacji jest niekorzystny dla dziecka. Już wówczas zaczyna tworzyć się w oczach dziecka jego własny obraz. Dzieci widzą siebie tak jak je postrzegają inni. Od pierwszych chwil po urodzeniu człowiek dostaje masę informacji na swój temat od rodziny, znajomych: w spojrzeniach, gestach, mimice, intonacji głosu itd... Jakże ogromnie ważny będzie fakt, że jest kochane, cenione i niezastąpione w oczach rodziców, że mimo niepełnosprawności jest ich skarbem. Poczucie bezpieczeństwa sens istnienia, jest fundamentem dla wiary w siebie. Obok tego pojawia się kwestia, w jaki sposób przygotować dziecko do przyszłego życia, konfrontacji ze światem. Rodzina jest podstawową komórką społeczną. To w domu dziecko poznaje role społeczne, zależności międzyludzkie. Wielkim błędem jest więc nadopiekuńczość, prowadzenie dziecka „za rękę”, gdyż to małe laboratorium jest okazją do wpojenia dziecku poczucia obowiązku, życia we wspólnocie, dzielenia się z innymi, podejmowania wyzwań i szukania odpowiedzi. Jednak równolegle ze świadomością, że jest kochane powinno iść kształtowanie cierpliwości u dziecka, wymaganie od dziecka dostosowania się do ogólnie panujących zasad w rodzinie. Im dziecko głębiej zaburzone, bądź rodzina nie pogodzona z faktem posiadania takiego dziecka - sytuacja staje się niewesoła. W domu pod czujnym okiem rodziców rośnie mały tyran, który nie będzie umiał w przyszłości dostosować się do warunków i norm społecznych, czy do środowiska w jakim się znajdzie. Uogólnienie to może być krzywdzące, gdyż zależy to w gruncie rzeczy od postawy rodziny ich podejścia do problemu. Zatem samoocena w znacznym stopniu zależy od reakcji środowiska, jego stosunku do danej osoby. Podmiotowe bytowanie osób niepełnosprawnych wiąże się ściśle z uświadomieniem sobie przez nie własnych potrzeb. Im bardziej są one rozbudowane i bogatsze, dopełnienie podmiotowości może stać się trudniejszym zadaniem, które jednak warto podjąć. Tak dużo miejsca poświęciłam roli rodziny, bowiem im lepiej będzie przez nią dziecko przygotowane (często we współpracy z różnymi ośrodkami) do życia w społeczeństwie, tym większa będzie możliwość szczęśliwego istnienia poprzez bytowanie w różnych grupach społecznych. Podstawowe zasady dotyczące wyrównania możliwości rozwojowych dla osób niepełnosprawnych przyjęte zostały przez Ogólne Zgromadzenie Narodów Zjednoczonych na sesji 48 w dn.20.XII.1993 Rezolucja 48/96. Zasada 6 - Edukacja, mówi: Państwa powinny uświadomić sobie zasadę dostarczania jednakowych możliwości kształcenia dzieciom, młodzieży i dorosłym niepełnosprawnym w warunkach integracji. Powinno się zapewnić możliwości, aby edukacja osób niepełnosprawnych stanowiła nieodłączną część systemu edukacyjnego.(Szkoła Specjalna nr4 s,195) W edukacji ludzie powinni szukać pomocy w realizacji indywidualnych celów, pomocy w samorealizacji, w rozwoju własnej osobowości, kształtowaniu własnej podmiotowości według również własnych pragnień, wyobrażeń, motywacji. Sprzyja temu szeroko pojęta integracja, od częściowej po całościową. Integrację niepełnosprawnych w społeczeństwie rozumie się jako włączenie tych osób w normalne życie codzienne, przez różne formy kształcenia i przygotowania do pracy zawodowej oraz aktywny udział w życiu społecznym. (B.Wilhite, M.J.Keller, L.Nicholson 1990; R.Kościelak „Integracja społeczna niepełnosprawnych umysłowo,1995). Integracja sama w sobie jest bardzo potrzebna, jednak jej przeprowadzenie wymaga bardzo fachowego podejścia i odpowiedzialności. Nie może się ona odbywać kosztem niepełnosprawnych. Społeczeństwo musi być przygotowane do tego. Zniesienie barier architektonicznych w danej instytucji to stosunkowa mały problem, jednak zburzyć bariery w świadomości ludzi to dużo trudniejsze zadanie. Najważniejsze jest indywidualne, podmiotowe traktowanie każdego człowieka niepełnosprawnego. Poważne traktowanie jego potrzeb, ograniczeń i niemożności, ale również ogromnego potencjału jaki w nim tkwi. Tylko takie podejście da szansę pełnej integracji i szansę człowiekowi na dalszy rozwój i „stawanie się”. Wówczas integracja będzie sukcesem. Wiele osób ma potrzebę tworzenia i spełniania się w twórczej pracy. Także ludzie niepełnosprawni bardzo szybko i w pełni wchodzą w świat poezji, malarstwa, rzeźby, muzyki itd...Przez własne ograniczenia są bardziej czuli na piękno, znajdują harmonię, dobro w rzeczach prostych i zwyczajnych, często niedostrzeganych przez ludzi zdrowych, zabieganych za swoimi bądź cudzymi marzeniami. Dużą szansą dla osób niepełnosprawnych są warsztaty terapii zajęciowej. Znajdujące się tam sekcje: muzyczne, plastyczne, teatralne, gastronomiczne itd... są miejscem, gdzie można lepiej poznać techniki swojej ulubionej dziedziny i tworzyć. Dowodem na bogate życie wewnętrzne dzieci niepełnosprawnych niech będzie wiersz Kasi Antosz z SP nr116 dla dzieci z M.P.Dz. z Wrocławia pt.”Jezioro”: „Wieczorem poszłam nad jezioro na most. Słońce się schowało. Jest głucha cisza. Gdzieś mewa muśnie jeziora falę. Wiatr rozwiewa mi włosy. Wszyscy już kładą się spać. Tylko jezioro żyje własnym tempem. Więc odchodzę, żeby mu nie przeszkadzać.” W związku z tym, że warsztaty te współpracują z różnymi firmami, zakładami pracy, przez wykonywanie zleceń, uczestnicy tychże warsztatów otrzymują pensję za wykonaną pracę. Z tym wiąże się obowiązkowość, punktualność, dostosowanie do regulaminu, współpraca z innymi. Przede wszystkim zaś poczucie sensu istnienia, możliwość samorealizacji. Jednak to czego człowiek najbardziej potrzebuje to poczucie wspólnoty z drugą osobą, bądź grupą osób, którym na nim zależy. Istotę potrzeby wspólnoty, osób niepełnosprawnych z ludźmi zdrowymi, świetnie zrozumiał i nadal zgłębia, założyciel wspólnot „ARKA”- Jean Vanier. Człowiek upośledzony wg J.Vanier`a ma poważne braki w sferze myślenia racjonalnego i abstrakcyjnego, jednak rekompensuje to niezwykłym rozwojem uczuć. Inaczej mówiąc, żyje w sferze serca, a nie skuteczności i wyrachowania. Z konstytucji „Arki”: „Arka powstała z pragnienia ofiarowania osobom upośledzonym miejsca życia, gdzie byłyby szanowane i kochane, gdzie mogłyby dać z siebie to, co mają najlepszego.” W Polsce istnieją już, a może dopiero 2 Arki, w Śledziejowicach i Wieliczce. Wspólnoty „Arki” są domem osób upośledzonych, miejscem gdzie personel, osoby zdrowe prowadzą codzienne życie ze swymi podopiecznymi. Jak pisze Jean Vanier „Pragniemy im pomóc we wzrastaniu, w zdobyciu maksymalnej niezależności. Zanim jednak zrobimy coś dla nich, chcielibyśmy przede wszystkim być razem z nimi”. Szczególne cierpienie osoby upośledzonej umysłowo, jak i każdej osoby żyjącej na marginesie społeczeństwa, łączy się z poczuciem niedowartościowania, wykluczenia poza nawias normalnego życia. Osoba upośledzona często nie czuje się kochana. Poprzez codzienne życie wspólnotowe i poprzez ofiarowaną miłość, człowiek niepełnosprawny zaczyna stopniowo odkrywać, że i on także posiada wartości, że jest kochany, a więc godny tej miłości. Jeżeli dziecko ma szansę na placówki integracyjne, może uczestniczyć w edukacji szkolnej, warsztatach zajęciowych itp.- to świetnie..., trzeba jednak zaznaczyć, że jest grupa osób, która z różnych powodów z tych ofert (bardzo rzadkich jeszcze) skorzystać nie może. Zdarza się, że osoby te nie potrafią wyrazić tego co czują, komunikować się z otoczeniem. Dla nich jedyną nadzieją są Odpowiedni Ludzie, którzy są przekaźnikiem, są odbiorcom i nadawcom, dla tych, których „krzyku” nikt nie słyszy. Każdy człowiek potrafi kochać - pragnie być kochanym i akceptowanym zatem szczęśliwym. Oto szansa na podmiotowe bytowanie nie tylko osób niepełnosprawnych. Coraz częściej słyszy się z ust. specjalistów, iż nie ma osób pełnosprawnych. Życzeniem naszych czasów powinno być, aby jak najwięcej osób mających trudności z życiem w społeczeństwie mogło powiedzieć za Dietmarem Zöllerem -( chłopcem z autyzmem ) -„Pozwolono mi istnieć”. BIBLIOGRAFIA 1. Encyklopedia Pedagogiczna. Fundacja Innowacja W-wa 1993 pod red.W.Pomykało 2. „Szkoła Specjalna” 1995/4 s195 3. „Edukacja i dialog” 1994/7 s.28 „Dostrzegać całego człowieka” 4. „Opieka-Wychowanie-Terapia” 1992/4 s.17, 5. „Opieka-Wychowanie-Terapia” 1996/1 s.21 6. M.Nowicka Kozioł - „Idee podmiotowości a poczucie podmiotowości wychowanka” 7. R Kościelak „Integracja społeczna niepełnosprawnych umysłowo” WUG Gdańsk 1995 8. I.Obuchowska red. „Dziecko niepełnosprawne w rodzinie” 9. J. Dobson „Jak budować poczucie własnej wartości w swoim dziecku” POJEDNANIE , Lublin 1993. 10. M.Kościelska „Oblicza upośledzenia” PWN W-wa 1995 11. „Światło i cienie” 1992/4 12. „Światło i cienie” 1993/1 13. „Światło i cienie” 1996/1 14. J.Vanier „Wspólnota miejscem radości i przebaczenia” EDITIONS SPOTKANIA W-wa 1991 15. I.Obuchowska „Dylematy pedagogiki specjalnej” Kwartalnik Pedagogiczny 1984/4 Powrót do listy kategorii | |
| Copyright 2002-2003 akson.org. Wszelkie prawa zastrzeżone. |